
Zanim jednak to się stanie, prezentuję dziś moje Kochanie (patrz załączony obrazek). Na tym oto sprzęcie śmigam po trójmiejskim deptaku (no może śmigam to za duże słowo) i cieszę się, że w końcu nadeszła wiosna:)
A kto jeszcze nie doznał miłosnych uniesień na rowerze, najwyraźniej nigdy nie miał pod sobą pełnokrwistej holenderki:P
2 komentarze:
Po deptaku to się depce albo drepce :-) BTW, pozazdrościć pięknej Holenderki - jeżeli jeszcze nie ma imienia, proponuję Helga...
Pisze stały mieszkaniec Trójmiasta do wszystkich nietutejszych: Trójmiejski tzw. deptak składa się z części do dreptania i ścieżki rowerowej. Każdemu według możliwości. A wiosną dostarczajmy sobie endorfin na wszystkie możliwe znane nam sposoby!!!
Prześlij komentarz